• PaniPedagog

Początki dziecka z niepełnosprawnością w przedszkolu

Aktualizacja: 2 cze 2020


Początek początków przedszkola może być trochę stresujący jak już wiecie z poprzedniego wpisu. Jednak początki dziecka niepełnosprawnego mogą być o wiele bardziej stresujące ale dla jego rodziców. Tak, wiem co mówię ;).

Ze swojej praktyki obserwuje, że ciężej do codzienności przedszkolnej jest się przyzwyczaić rodzicom niż dziecku z dysfunkcją. Dlatego proces adaptacji powinien być obopólny i zarówno rodzice jak i dzieci powinni go przejść ;)

A więc od początku :) gdy macie taką możliwość ( ja miałam ) zapoznajemy się z rodzicem na wizycie nazwijmy ją przedprzedszkolną. Rodzic na spokojnie poznaje nas, my jego. Dowiadujemy się istotnych szczegółów dotyczących jego dziecka, o których z samych papiórków z poradni nie mielibyśmy pojęcia. Pozwalamy również rodzicowi zapoznać się placówką, jej terenem. Następne spotkanie to poznanie nowego wychowanka, gdzie naocznie możecie zobaczyć jak dziecko funkcjonuje.

Kolejny etap to uczestniczenie ( nie mówię tu o całym dniu ;) ) w Waszych zajęciach dziecka wraz z opiekunem, dzięki temu możemy już nawiązać relację z dzieckiem.

Następny krok to umowa z rodzicem, że dziecko będzie od –

do w przedszkolu, zazwyczaj ten czas stopniowo wydłużamy. Jedni rodzicie szybciej, inni wolniej „przekonują się „ do nas nauczycieli.

Wtedy właśnie potrzebne jest ostre cięcie – umawiamy się z rodzicami, że danego dnia o tej i o tej godzinie przyprowadza i i o tej godzinie odbiera. Rodzice początkowo są dość nie ufni ( i nie ma co im się dziwić, skoro byli z dzieckiem w większości do jego pójścia do przedszkola) Jednak, gdy widzą, że cały dzień o dziwo! ich skarb był bezpieczny bo przecież jest cały ;) uśmiechnięty i fajnie funkcjonuje i fajnie się rozwija to po krótkim czasie, stres związany z pobytem ich dziecka w przedszkolu odchodzi w zapomnienie ;).

Pamiętajcie jednak o tym, żeby zawsze w razie W mieć nr tel takiego rodzica przy sobie, szczególnie, gdy wiemy, że dziecko może np. dostać wysokiej gorączki a cierpi na zaburzenia neurologiczne

lub może dostać ataku padaczki.

Podzielę się z Wami przykładem rodzica, wspaniałego rodzica,

z którym miałam okazję pracować, choć początki do łatwych nie należały. Syn- chłopiec- czterolatek- do 4 roku życia był tylko z mamą. Sprzężona niepełnosprawność, ruchówka, oczopląs, wodogłowie, przebyta sepsa, wg poradni nie miał prawa widzieć i słyszeć lecz praca z nim zweryfikowała coś zupełnie innego :), komunikacja alternatywna. Piekielnie inteligenty chłopiec ! Wszystko potrafił pokazać na piktogramach. Początki współpracy z mamą wyglądały

tak jak wyżej opisałam. Gdy mama przekonała się do nas i wiedziała, że jest dobrze zaopiekowany stres od razu minął :) Niejednokrotnie dostawałam później od mamy zdjęcia z poczynań X

i z podziękowaniami, że on trzyma łyżkę albo robi inne cuda

( prowadziłam z nim również terapię ręki ). Coś wspaniałego ! ;)



218 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie